Wolność

P

odskakuję w rytm muzyki jakby nie było jutra. Pot spływa mi po czole i brakuje mi tchu. Już dawno zrzuciłam buty, a w pończochach poleciały oczka. Rzeczy, które ze sobą niosłam, leżą w nieładzie na ziemi. Nie zważam na nic i tańczę jak opętana. Od dawna tłumiona energia, wzbierająca we mnie zbyt długo, w końcu znalazła ujście. Wychodzą ze mnie ruchy niepłynne i niepoukładane, tak jakby wszystkie chciały wyrazić się na raz, a ja nie mam nad nimi żadnej władzy. Czytaj dalej