Wtorek we Florencji

Wstajemy nieprzytomni i zaspani i jedziemy na wschód słońca na Piazzale Michelangelo. Patrzymy jak Florencja budzi się do życia. Mimo, że później temperatura wzrośnie do około trzydziestu stopni, teraz jest zimno. Promienie słońca, które jeszcze nie grzeją, wydobywają budynki z cienia, a te, dumnie wystawiają do nich swoje kopuły, wieże i dachy. Schodzimy do centrum miasta, przechodzimy przez Ponte Vecchio i błądzimy pustymi jeszcze ulicami. Miasto bez ludzi wygląda jak nie to samo. Powietrze pachnie jaśminem, który rośnie tutaj wszędzie. Kawiarnie i sklepiki dopiero się otwierają. Czytaj dalej