Podróż. Część I.

M

gła wstawała znad rzeki i połykała drzewa, drogi i domy. Na wodzie siedziało stado gęsi. Wyglądały jakby zebrały się tutaj na naradę zdziwione i zaniepokojone nagłym spadkiem temperatury. Każda powierzchnia pionowa i płaska najeżona była drobnymi igiełkami szronu. Cała okolica została zaczarowana w ciszę i biel. Mróz cienką warstwą skuł kałuże i wyostrzył powietrze. Był to poranek świąteczny i wszyscy spali jeszcze w ciepłych łóżkach, w perspektywie dnia mając dojadanie świątecznych potraw i ciast i może, ewentualnie, spacer, jeśli jedzenie za bardzo ich znuży. Czytaj dalej