Na pograniczu

B

​yła godzina druga w nocy. Za oknem żółto świeciła latarnia. Leżąc na wznak wpatrywał się w sufit i w półmroku próbował odróżniać od siebie kształty przedmiotów i ich cienie rzucane na gładką powierzchnię. Ale rezultatem tych obserwacji nie był upragniony sen. Nie pomogło też absurdalne liczenie owiec, recytowanie w myślach wyuczonych na pamięć wierszy, albo przypominanie sobie litera po literze kolejnych kropek i kresek alfabetu Morse’a. Czytaj dalej