Metamorfozy

S

złam przez ciche galerie muzeum. Szybkim krokiem mijałam kraje, kultury, epoki… Tu tykał stary, drewniany zegar z wahadłem, tam kamienna rzeźba bożka wytrzeszczonymi oczami gapiła się w nicość. Rozrzuceni nieregularnie ludzie snuli się od jednej gabloty do drugiej. Wszystko było na miejscu i zaczęłam powoli zapadać w spokojny letarg myśli, kiedy w Indiach dogonił mnie powiew chłodnego powietrza z klimatyzatora. Poczułam się nieswojo, wstrząsnął mną dreszcz, a kiedy przeszedł, nie byłam już sobą. Zmieniłam się w tygrysa. Trochę zaskoczona, ale bardziej zadowolona z tej przemiany, czując bezmiar energii w swoim nowym, silnym, zwierzęcym ciele, chcąc je wypróbować, rzuciłam się pędem przed siebie. Długie pazury uderzały o drewnianą posadzkę. Mój bieg był manifestacją radości, siły i życia. Zdziwiłam się więc, że napotkani przeze mnie ludzie, zamiast cieszyć się ze mną, uciekali z krzykiem na mój widok i kryli się po kątach. Czytaj dalej

Przewidzenie

B

ladym świtem wyszedł do pracy. Siedziałam otulona w koc i opierałam się o ciepły kaloryfer. Nie zagrzałam się jeszcze, więc nie miałam ochoty wstać i przekręcić za nim zamka w drzwiach. Czytałam popijając wcześniej zrobioną herbatę. Pod wpływem ciepła i po słabo przespanej nocy zaczęłam robić się coraz bardziej senna. Ocknęłam się kiedy książka wypadło mi z rąk, odłożyłam ją i w tej samej chwili usłyszałam, że otwierają się drzwi. Może czegoś zapomniał – przemknęło mi przez głowę, ale nie odzywał się, co nie było do niego podobne. Kierowana jakimś przeczuciem tkwiłam w zastygłym milczeniu, czekając co będzie dalej. Czytaj dalej