Big Band

 

Eleganckie kobiety siedzące na widowni ruszają do rytmu głowami, a w ich uszach kołyszą się długie kolczyki. Światło padające od sceny mieni się tysiącem iskier w drogich kamieniach wprawionych w ich biżuterię. Mężczyźni przytupują w takt muzyki z taką werwą, że aż drży podłoga. Nie ma tutaj ani jednego biernego słuchacza. Morze ludzi faluje rytmicznie i pulsuje wspólnym ruchem. Wszystkie bilety zostały wyprzedane i nie ma ani jednego wolnego miejsca. Wśród nakrytych czarnymi, długimi obrusami, okrągłych stołów, między jednym łykiem pina colady, a drugim, cała sala jazzem odpływa w noc.  Czytaj dalej