Dyktando abstrakcyjne z elementami słowotwórstwa

Z

rozjątrzonej jutrzni wczorajszego opadu wydzieżgnął się stwór ohydny i mroczny. Podejrzliwie filował przestraszone żywioły, aż te, nie mogąc znieść jego spojrzenia, czmychnęły czymprędzej w bezdenną burzliwość oceanu, nie śmiąc wystawić stamtąd nawet kawałka żuchwy. Schowałam się i ja przed jarzmem jego wzroku. I obserwowałam go, a on w niewiedzy bycia obserwowanym i obserwując wszystkich i wszystko żachnął się, przeciągnął i ziewnął. Czytaj dalej