Szkice słowem

 

Szkice słowem to seria opisów nie mających ani wyraźnego początku ani końca, są zwięzłymi w formie spostrzeżeniami dotyczącymi wyjętej z ciągu wydarzeń chwili albo luźną garścią myśli na jakiś temat.

 

Papugi

Jej lewy policzek i szyję pokrywały luźno rozrzucone piegi. Mimo, że była w naszym wieku, mówiła do nas jak do dzieci, tonem nauczycielki, trochę rozkazującym, ale jednak pełnym czułości. W uszach miała znowu inne kolczyki. Tym razem były to dwie malowane kolorowo papugi ary, które kołysały się hipnotyzująco przy każdym ruchu jej głowy. Głos jej brzmiał mocno i dźwięcznie. Jak zawsze była pełna życia i energii. Nie potrafiłam wyobrazić jej sobie zmęczonej. Mówiąc, co jakiś czas, jak najnaturalniej, wtrącała swoje rodzime francuskie wstawki: “Mais oui.”, “D’accord!”. Kiedy mijała cię w pracy, nie do końca pewna co robisz, mimo że byliście dokładnie na tym samym stanowisku, zadawała ci pytania, a ty tłumaczyłeś się jakby była twoją przełożoną. A kiedy w końcu usatysfakcjonowałeś ją swoją odpowiedzią, jej pytająco zmarszczone czoło wygładzało się, a na jej twarzy wykwitał akceptujący uśmiech. Tego dnia szłam do domu, ciągle mając przed oczami hipnotyzujący ruch kolczyków w papugi kołyszących się do rytmu jej słów. Czytaj dalej

Wtorek we Florencji

Wstajemy nieprzytomni i zaspani i jedziemy na wschód słońca na Piazzale Michelangelo. Patrzymy jak Florencja budzi się do życia. Mimo, że później temperatura wzrośnie do około trzydziestu stopni, teraz jest zimno. Promienie słońca, które jeszcze nie grzeją, wydobywają budynki z cienia, a te, dumnie wystawiają do nich swoje kopuły, wieże i dachy. Schodzimy do centrum miasta, przechodzimy przez Ponte Vecchio i błądzimy pustymi jeszcze ulicami. Miasto bez ludzi wygląda jak nie to samo. Powietrze pachnie jaśminem, który rośnie tutaj wszędzie. Kawiarnie i sklepiki dopiero się otwierają. Czytaj dalej

Pocztówka z Kornwalii

P

o sześciu godzinach podróży rozpakowujemy się, jemy coś na szybko i jedziemy na zachód słońca do Cadgwith, niewielkiej wioski rybackiej. Większość tutejszych zabudowań to białe domki kryte strzechą. Jest pusto. Turyści nie odkryli chyba jeszcze tego miejsca, albo nie rozpoczął się sezon, a mieszkańcy pochowali się w domach gotowi na spoczynek. Wszędzie leżą poukładane sieci i klatki do połowu krabów. Schodzimy do morza i witamy się z przypływem pozwalając dosięgnąć słonej fali czubków naszych butów. Objęta ciepłem słońca woda bawi się na położonych płytko skałach. Fale rozbijają się o twardy brzeg, wyrzucają w górę garści kropel podobnych diamentom i bulgocząc odpływają, żeby po chwili uderzyć ponownie. Morze hipnotyzuje nas swoim ciągłym, niestrudzonym ruchem, grą barw, tekstur i odblasków. Zatrzymuje nas przy sobie długo po zmierzchu. Powoli znikają obrazy i tylko bulgotanie i szum wody nie dają nam zapomnieć o bliskości tego wielkiego, leżącego u naszych stóp organizmu. Czytaj dalej

Cisza w muzeum

Z

a dziesięć minut zaczyna się moja zmiana. Wchodzę w wielki, kamienny budynek, do którego prowadzą szklane, obrotowe drzwi. Przy drzwiach stoją on i ona. W oddaleniu od siebie, jakby się wcale nie znali. Pomagają odwiedzającym muzeum odnaleźć się w plątaninie galerii i korytarzy, a po powrocie do domu grzeją wodę na herbatę w tym samym czajniku… Czytaj dalej

Lato w muzeum

 

– Idą, idą – Wyszeptała konspiracyjnie wymijając mnie wesoła staruszka. Biegła przez galerie egipskie, najwyraźniej przed czymś uciekając.

      Miała siwe, proste włosy do ramion. Szary, cienki płaszcz, w który była ubrana, sięgał jej do kolan. Ciągnęła za sobą kraciasty wózek na zakupy. Rozejrzałam się. Dookoła, oprócz jej i mnie, nie było nikogo. Patrzyłam za nią rozbawiona tą niegroźną dozą szaleństwa, kontynuując swoją pracę, która tego dnia wcale pracy nie przypominała. Wszyscy potencjalni odwiedzający, dla których krążyłam po muzealnych galeriach, korzystali z dobrej pogody i prawdopodobnie leżeli na kocach nad rzeką albo popijali lemoniadę w zaciszu swoich ogrodów. Tego dnia wystarczyło, że byłam obecna tylko ciałem. Duch mógł dryfować, gdzie mu się tylko podobało. Czytaj dalej