Wakacje Tadeusza i Katarzyny

 

(Pierwsza część opowiadania znajduje się TUTAJ, ale obie części można też czytać osobno.)

Deszcz dzwonił o otwarty parasol rozłożony z troską na trawniku. Pod parasolem siedziały na chuście w kratę równo pousadzane zabawki. Zosia już wczoraj zaplanowała, że tego dnia zorganizuje im piknik w ogrodzie, więc ten, bez względu na pogodę musiał się odbyć. Na chuście stały ceramiczne filiżanki i talerzyki z plastikowymi ciastkami i owocami z marcepanu. Te ostatnie swego czasu tak długo kurzyły się w paterach, że stwardniały i pozwolono się nimi bawić dzieciom. Zosia, schowana przed nagłym deszczem w przytulnym cieple domu, przyglądała się piknikowi zza szyby okna. Czytaj dalej

Wydra

 

Liście paproci piętrzyły się nad moją głową blokując dopływ prawie całego światła. Tylko gdzieniegdzie przebijały się przez gęstwinę świetliste, słoneczne smugi, spadając złotymi plamami na ściółkę. Doszłam do jeziora. Na omszałym kamieniu, przy spokojnej wodzie leżała na plecach wydra i zabawiała się przerzucaniem kamyka z jednej łapki do drugiej. Wcale na niego nie patrzyła, a podrzucany kamyk zawsze bezbłędnie lądował w przeciwnej łapce. Kiedy mnie tylko spostrzegła odrzuciła swoją zabawkę i ożywiona usiadła na kamieniu, przyglądając mi się ciekawie i podejrzliwie zarazem. Obie milczałyśmy. Czytaj dalej

Czy było warto? – bajka z morałem

N

iedaleko rajskiej plaży o piasku złotym i miałkim, gdzie powietrze rozbrzmiewało odgłosami fal leniwie rozbijających się o brzeg, znajdowała się jaskinia. Była częścią formacji skalnych powstałych po wybuchu nieaktywnego juz wulkanu. Panowała w niej wieczna wilgoć i nigdy nie zaglądało tu słońce. Tuż pod sklepieniem jaskini, między tysiącami podobnych sobie osobników, zwisał On. Wśród pisków i wrzasków budzącej się z wolna dookoła niego ciżby, głuchy i ślepy na wszystko, zastanawiał się nad bezsensowną monotonią swojego życia. A myślało mu się dobrze, bo kiedy tak wisiał, cała krew spływała mu do głowy i obserwacje stawały się jaśniejsze. Czytaj dalej