Wolność

P

odskakuję w rytm muzyki jakby nie było jutra. Pot spływa mi po czole i brakuje mi tchu. Już dawno zrzuciłam buty, a w pończochach poleciały oczka. Rzeczy, które ze sobą niosłam, leżą w nieładzie na ziemi. Nie zważam na nic i tańczę jak opętana. Od dawna tłumiona energia, wzbierająca we mnie zbyt długo, w końcu znalazła ujście. Wychodzą ze mnie ruchy niepłynne i niepoukładane, tak jakby wszystkie chciały wyrazić się na raz, a ja nie mam nad nimi żadnej władzy.

Zaczęło się od tego, że przechodziłam rano koło pubu. Z wystawionych na zewnątrz głośników, wśród pustych jeszcze stolików i w spokojny nurt płynącej obok rzeki, grzmiała taneczna muzyka. Poczułam nieodpartą, obcą chęć do tańca. Tu i teraz. Jednak całą siłą woli powstrzymałam się od szalonych wykrętów i zwrotów, bo ulicami przecież przejeżdżały samochody, a na chodniku byli przechodnie. Wstydziłam się ich spojrzeń. Poza tym nikt oprócz mnie nie zdawał się słyszeć muzyki.

Przestraszona tak silnym pragnieniem odeszłam stamtąd szybkim krokiem. Tymczasem ta zatrzymana chęć do tańca wzbierała we mnie z każdą minutą. Przede mną był długi dzień w pracy i kiedy mijał powoli wlokąc się niemiłosiernie, całe moje ciało drżało od chęci wyrażenia się przez ruch. Miałam zamiar wytrzymać z tym do powrotu do domu, gdzie włączywszy muzykę pląsałabym w półmroku zaciągniętych żaluzji schowana przed czyimkolwiek wzrokiem. Tymczasem, żeby nie zwariować, pozwalałam sobie na pojedyncze, nieznaczne ruchy. Czasami, kiedy nikt nie patrzył, wyciągałam nogę przed siebie i stopą, delikatnie, w tanecznym geście, dotykałam podłogi albo wskazując komuś zagubionemu drogę wykonywałam poetyczny i zamaszysty ruch ręką, będąc go w stu procentach świadomą. Męczyłam się tak przez cały dzień, przemycając taneczne pozy gdzie tylko się dało, a one sączyły się przeze mnie, nie zaspokajając mojej żądzy.

W końcu, po długim dniu, wracając do domu główną, zatłoczoną ulicą i przechodząc koło mężczyzny grającego bluesa na gitarze, coś we mnie pękło. Nie wytrzymałam i wbrew woli umysłu moje ciało oddało się szaleńczym podrygom, niewspółmiernym do umiarkowanych rytmów bluesa.

Tłum, już wcześniej zgromadzony półkolem wokół grajka, zobaczywszy zakres wygięć mojego ciała, z początku oniemiał, ale już po chwili pozwalał mi i godził się na wszystko, myśląc, że to jakiś zamierzony performance. W ruchu rozmazały mi się ich twarze i kolory ubrań, niebo zlało się z ziemią, cały świat wirował w nieładzie barw i kształtów.

Ogrom tamowanej w moim wnętrzu energii był tak wielki, że po kilku minutach wpadłam w dziki trans zgięć, przegięć, kroków i podskoków… Kiedy się z niego ocknęłam, zatrzymawszy się nagle w miejscu i łapiąc oddech, zauważyłam, że nad moją głową świecą gwiazdy. Musiało być już późno w nocy, bo wokoło nie było nikogo. W pustce ulicy pozbierałam szybko moje porozrzucane tu i ówdzie rzeczy i zawstydzona, oglądając się za siebie, uciekłam z miejsca, w którym dałam upust swoim hamowanym pragnieniom. Schowałam się za rogiem jakiegoś budynku, jakby spojrzenia ludzi z tamtego tłumu jeszcze mogły mnie dogonić, po czym, oparta o ścianę, roześmiałam się niepohamowanym śmiechem. Dopiero teraz wszystko zrozumiałam. Było mi przecież teraz tak dobrze. Na końcu tego szalonego tańca znalazłam siebie. Wiedziałam, że od teraz moje życie nie będzie już takie samo.

 

Zdjęcie: Adrian Krajewski

4 myśli nt. „Wolność

  1. Haha, świetne! Pełne pozytywnej energii. Kiedy czytam po raz drugi, mam ochotę puścić ulubionego bluesa i wyszumieć się w pokoju. Swoją drogą, na co dzień spokojna i ułożona Katarzyna, która lekko stąpa po ziemi, w głębi duszy kryje niepohamowane pokłady szaleństwa. To można wyczytać!

    Polubione przez 1 osoba

    • Ha! A myślałam, że dobrze się z tym kryję :D. W każdym razie polecam. Takie wyszumienie się przy muzyce przyśpiesza krążenie krwi, dotlenia mózg i pozwala na swobodniejszy przepływ myśli. Same plusy 😉

      Polubienie

  2. Odrzucic co zbedne: ze zaczelo sie od tego, ze tam przechodzilas, i ze rano, i ze kolo pubu…no i ze to Tu i teraz. Reszta mi sie podobac…tez tak sie mecze w pracy przez caly bozy dzien malujac w wyobrazni.

    Polubione przez 1 osoba

    • Dzięki za komentarz! Bardzo mi miło, że chce Ci się czytać i jeszcze coś napisać. Z tym pubem i muzyką chodzi o wyjaśnienie jak błaha i niepozorna sytuacja spowodowała całą późniejszą lawinę. Przy „chińczyku” jeszcze się nie zorientowałam, ale przy „szaleńczym podrygu” już wiedziałam kto do mnie pisze. Do zobaczenia w pracy! Popiszemy i pomalujemy sobie razem 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.