Spacer (wyjątki z dziennika)

N

a chodniku, widzę z daleka, leży coś niewielkiego i puchatego. Zbliżając się uśmiecham się do pompona, który ktoś musiał zgubić. A kiedy jestem bezpośrednio nad nim, okazuje się jednak, że to wróbel. Z zamkniętym dziubkiem i oczami, z podkurczonymi łapkami, ubrany w najdelikatniejsze puchowe piórka. Już chcę się do niego uśmiechnąć ale zaraz myślę, że to śmierć, a do śmierci przecież uśmiech nie pasuje. Mijam go więc zmieszana, a on zostaje tam cichy, spokojny i pogodzony, jakby całym swoim ciałkiem, leżącym na jednym z oksfordzkich chodników, mówił nam, że to nic strasznego i skoro tak musiało być to on nie ma nic przeciwko. Więc jednak uśmiecham się do niego najczulszym z uśmiechów.

Idę dalej. Patrząc od prawej: mur, chodnik, ulica, krzaki. Przez chodnik, od muru, w stronę ulicy, pełznie ślimak. Żwawy, maksymalnie rozciągnięty, z ładną, spiralną muszlą na plecach. W wyobraźni widzę jak człowiek, rower, samochód z cichym trzaskiem rozgniatania niezauważone stworzenie w jego długiej drodze do bezpiecznej zieleni. Przez głowę przebiega mi myśl, żeby go podnieść i ułatwić mu zadanie wrzucając go w krzaki. Ale w swoim rozpędzonym marszu, zajęta przemyśleniami na jego temat, zostawiłam go już dwadzieścia metrów za sobą. Oglądam się na niego, przez chwilę bije się z myślami czy nie wrócić i go nie podnieść. Ale nie, idę dalej, bo jeszcze ktoś mnie zobaczy i pomyśli, że wariatka. Kontynuuję spacer, mam nadzieję że jednak sam sobie poradzi. Bardzo głupio.

Dalej. Ścieżką wzdłuż rzeki biegnie typowy biegacz miejski w modnym, podkreślającym sylwetkę stroju. Idę prosto na niego. To przecież ja jestem po właściwej stronie drogi. Nagle, tuż przede mną zbacza z drogi, klepie drewniany słupek płotu i zawraca. Uszanowanie. Ja bym nie klepnęła, gdyby ktoś szedł na mnie tak, jak ja na niego. Zbiera się na deszcz. Wróciwszy do domu piję herbatę i patrzę jak krople wody huśtają się na balustradzie balkonu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.