Obcość

O

dchrząknął, a ja aż podskoczyłam. To nie był jego głos. Spojrzałam w jego stronę, i rzeczywiście, na kanapie siedział obcy mężczyzna i czytał gazetę. Rozejrzałam się po mieszkaniu – ono też nie miało w sobie nic znajomego. Stół, krzesła, obraz na ścianie, wszystko to widziałam po raz pierwszy. Wstrzymałam na chwilę oddech i zamknęłam oczy, a kiedy je otworzyłam wszystko nadal było dziwnie obce. Jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć? Przecież byłam z nim tutaj odkąd tylko otworzyłam rano oczy. Zdążyłam przygotować i podać mu śniadanie, pozmywałam i dopiero kiedy robiłam herbatę uderzyło mnie to nieprzyjemne wrażenie obcości.

Nie zauważył mojego zmieszania, cały czas siedział na kanapie, odwrócony do mnie plecami i czytał. Postanowiłam go sprawdzić. Zalałam herbatę wrzątkiem i jak gdyby nic się we mnie nie zmieniło podeszłam do niego podając mu pełną szklankę. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się lekko, tak jakbyśmy od dwudziestu lat byli małżeństwem i wrócił do czytania. A więc to tylko ja? Czułam, że się duszę, miałam ochotę jak najszybciej wyjść, uciec z tego mieszkania. Niewyraźnym głosem rzuciłam w jego stronę, że idę się przejść i zanim zdążył zareagować byłam już za drzwiami.

Kiedy na dole zatrzasnęły się za mną drzwi, zawahałam się przez chwilę. Okazało się, że nie znam okolicy. Miałam ochotę uciekać, nawet w to nieznane przed dziwną obcością, która nagle zaczęła mnie osaczać. Ruszyłam przed siebie starając się jednak zapamiętać drogę tak, żeby móc wrócić do domu, z którego właśnie wyszłam. Koniec końców nie wiedziałam gdzie indziej mogłabym później pójść. Po kilku minutach znalazłam się nad rzeką. Dziwne! Nigdy nie mieszkaliśmy tak blisko rzeki. Kiedy przechodziłam przez most, żeby dostać się do ścieżki, która ciągnęła się wzdłuż brzegu, po jej drugiej stronie, wychyliłam się przez barierkę i spojrzałam w wodę. Z jej tafli patrzyła na mnie jakaś obca twarz. Przyglądałam się jej przez dłuższą chwilę, próbując odnaleźć w niej znajome rysy, ale im dłużej patrzyłam, tym bardziej zacierał się w mojej pamięci obraz, którego szukałam.

I wtedy podjęłam tą dziwną decyzją. Ja, która już nie byłam sobą, wróciłam wśród nieznanych zabudowań do tego obcego domu, gdzie na kanapie ciągle siedział nieznajomy mężczyzna i postanowiłam udawać, że nic się nie stało, i że wszystko jest jak należy. Wykonywałam codzienny obowiązki aż do momentu, kiedy obcość stała się jedyną znaną mi rzeczywistością. I już tylko z przyzwyczajenia czekałam na to, że może któregoś dnia rzeczywistość znowu się przewartościuje i wróci to, co nazywałam swoim domem, a czego obraz prawie całkowicie się w mojej pamięci zamazał…

Zdjęcie: Adrian Krajewski

3 myśli nt. „Obcość

  1. Pingback: Alienation | Punkt krytyczny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.