Niebo

 

Sępolno. Właściciel mieszkania, które chcemy obejrzeć utknął w korku i spóźni się kilka minut. Stoimy obie z siostrą na klatce schodowej, na którą, wracając ze sklepu, wpuścił nas jeden z sąsiadów. Niósł w jednorazówce poranne zakupy: bułki, serek wiejski i pomidor – pewnie część tylko składników nieśpiesznego, emeryckiego śniadania.  Czytaj dalej

Big Band

 

Eleganckie kobiety siedzące na widowni ruszają do rytmu głowami, a w ich uszach kołyszą się długie kolczyki. Światło padające od sceny mieni się tysiącem iskier w drogich kamieniach wprawionych w ich biżuterię. Mężczyźni przytupują w takt muzyki z taką werwą, że aż drży podłoga. Nie ma tutaj ani jednego biernego słuchacza. Morze ludzi faluje rytmicznie i pulsuje wspólnym ruchem. Wszystkie bilety zostały wyprzedane i nie ma ani jednego wolnego miejsca. Wśród nakrytych czarnymi, długimi obrusami, okrągłych stołów, między jednym łykiem pina colady, a drugim, cała sala jazzem odpływa w noc.  Czytaj dalej

Wakacje Tadeusza i Katarzyny

 

(Pierwsza część opowiadania znajduje się TUTAJ, ale obie części można też czytać osobno.)

Deszcz dzwonił o otwarty parasol rozłożony z troską na trawniku. Pod parasolem siedziały na chuście w kratę równo pousadzane zabawki. Zosia już wczoraj zaplanowała, że tego dnia zorganizuje im piknik w ogrodzie, więc ten, bez względu na pogodę musiał się odbyć. Na chuście stały ceramiczne filiżanki i talerzyki z plastikowymi ciastkami i owocami z marcepanu. Te ostatnie swego czasu tak długo kurzyły się w paterach, że stwardniały i pozwolono się nimi bawić dzieciom. Zosia, schowana przed nagłym deszczem w przytulnym cieple domu, przyglądała się piknikowi zza szyby okna. Czytaj dalej

The Otter

 

Translation by Adrian Krajewski

Polish version

Fern leaves furled above my head blocking nearly all the light. Just very few sunny trails managed to shine through the foliage, creating golden spots on the forest bed. I arrived at the lake. The water was calm, and there was an otter laying on a mossy rock. She played with a pebble by throwing it between her paws. She didn’t look at it at all, yet always caught it perfectly. As soon as she noticed me, she abandoned her toy, sat on the rock and looked at me suspiciously.  Czytaj dalej

Wydra

 

Liście paproci piętrzyły się nad moją głową blokując dopływ prawie całego światła. Tylko gdzieniegdzie przebijały się przez gęstwinę świetliste, słoneczne smugi, spadając złotymi plamami na ściółkę. Doszłam do jeziora. Na omszałym kamieniu, przy spokojnej wodzie leżała na plecach wydra i zabawiała się przerzucaniem kamyka z jednej łapki do drugiej. Wcale na niego nie patrzyła, a podrzucany kamyk zawsze bezbłędnie lądował w przeciwnej łapce. Kiedy mnie tylko spostrzegła odrzuciła swoją zabawkę i ożywiona usiadła na kamieniu, przyglądając mi się ciekawie i podejrzliwie zarazem. Obie milczałyśmy. Czytaj dalej

Simon the cat

 

Translation by Adrian Krajewski

Polish version

At nights Simon turned into a cat. It was a curse put ages ago on his male ancestors. When he was a little boy it felt so natural and obvious and he was immensely surprised when he eventually found out that not all men turn into cats. The curse was so old that nobody remembered who and what cause were behind it. If somebody investigated its origins, then it probably could be removed. However, the malediction was not considered a nuisance, rather, it was a unique family secret, which made its members special. Czytaj dalej

Sztorm

 

Był późny wieczór. Musieli zmienić kurs i zawinąć do niewielkiego portu na wyspie Maki, żeby przeczekać tam sztorm. Niemal w ostatniej chwili wpłynęli w potężne, kamienne ramiona osłaniające niewielką połać wody przed wiatrem i rosnącymi falami. Próbować przetrwać taką pogodę na otwartym morzu nie należałoby do rzeczy przyjemnych. Chociaż gdyby zostali zmuszeni, na pewno bez mrugnięcia okiem by takie wyzwanie podjęli. Załoga składała się przecież ze starych wilków morskich, którzy niejedno w życiu widzieli i niejedno na otwartych wodach przeszli. Do portu zawinęli głównie przez wzgląd na to, jaki ładunek ze sobą wieźli. Były to egzotyczne zwierzęta z różnych zakątków świata, wiezione na rozkaz króla Nebtka do jego królestwa. Czytaj dalej

Metamorphosis

 

Translation by Adrian Krajewski

Polish version

I was walking through various countries, cultures and eras of the museum’s themed galleries. It was quiet. An old pendulum clock was ticking somewhere. A stone sculpture of a goggle-eyed deity stared into the void. Few people were scattered around and they wandered slowly between the showcases. Everything was in place and thus it made me slowly moon about. Then, suddenly a cold gust from the air conditioner caught me in the India room. I felt uneasy. A chilling shiver passed through my body and when it ended, I realised I was not myself anymore. I have changed into a tiger! I felt puzzled and confused, but even more so, I felt surprisingly glad about the transformation. I could sense the huge energy in my new, strong, animal body. I wanted to try it out, so I sprang forward. My long claws tapped on the wooden floor. My run was a manifestation of joy, strength and vitality, so I was surprised to see people running away from me in panic and hiding in various nooks and crannies instead of cheering for me. Czytaj dalej

Szkice słowem

 

Szkice słowem to seria opisów nie mających ani wyraźnego początku ani końca, są zwięzłymi w formie spostrzeżeniami dotyczącymi wyjętej z ciągu wydarzeń chwili albo luźną garścią myśli na jakiś temat.

 

Papugi

Jej lewy policzek i szyję pokrywały luźno rozrzucone piegi. Mimo, że była w naszym wieku, mówiła do nas jak do dzieci, tonem nauczycielki, trochę rozkazującym, ale jednak pełnym czułości. W uszach miała znowu inne kolczyki. Tym razem były to dwie malowane kolorowo papugi ary, które kołysały się hipnotyzująco przy każdym ruchu jej głowy. Głos jej brzmiał mocno i dźwięcznie. Jak zawsze była pełna życia i energii. Nie potrafiłam wyobrazić jej sobie zmęczonej. Mówiąc, co jakiś czas, jak najnaturalniej, wtrącała swoje rodzime francuskie wstawki: “Mais oui.”, “D’accord!”. Kiedy mijała cię w pracy, nie do końca pewna co robisz, mimo że byliście dokładnie na tym samym stanowisku, zadawała ci pytania, a ty tłumaczyłeś się jakby była twoją przełożoną. A kiedy w końcu usatysfakcjonowałeś ją swoją odpowiedzią, jej pytająco zmarszczone czoło wygładzało się, a na jej twarzy wykwitał akceptujący uśmiech. Tego dnia szłam do domu, ciągle mając przed oczami hipnotyzujący ruch kolczyków w papugi kołyszących się do rytmu jej słów. Czytaj dalej